Żyd szuka polskiej rodziny

aktualizacja: 2019-03-15 20:25:10     nr wiadomości: 38707     przeczytano: 4441     Ilość komentarzy komentarze: 7

AMOS POSZUKUJE POLSKIEJ, PRZYBRANEJ RODZINY SWEGO OJCA

Polska rodzina – Regina i Franciszek Blaszko ze wsi Wólka Mała, powiat grajewski, podczas II w. św. ocalili czteroletniego, żydowskiego chłopca o imieniu Benek, urodzonego w 1938 roku w Szczuczynie. Gdyby ocalony jeszcze żył, w 2019 roku miałby 81 lat. Od kilku lat syn ocalonego Amos Katz (Kac) próbuje odnaleźć polską rodzinę, która uratowała od niechybnej śmierci jego ojca. W ten sposób chce wypełnić zobowiązanie ojca i podziękować przez wręczenie rodzinie małżeństwa Reginy i Franciszka Blaszko nadanego im pośmiertnie medalu z tytułem „SPRAWIEDLIWY WŚRÓD NARODÓW ŚWIATA.”      
 

Chyląc czoło przed polską rodziną Blaszko, myślę o spełnieniu przez nią najszlachetniejszej wartości humanitarnej i ogólnoludzkiej – człowiek, człowiekowi, człowiekiem. Godne, choć opóźnione, jest uhonorowanie bohaterskiego czynu Polaków.  Na podstawie konsekwentnych działań Amosa Katza, który jest dorosłym synem uratowanego Żyda, w styczniu 2018 roku Instytut Yad Vashem przyznał tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” dla polskiej rodziny Blaszko. Na łamach „Wrocławskich Wydarzeń”, red. Agnieszka Dobkiewicz, niecodziennym wydarzeniem, zajmowała się jesienią 2018 roku. Bez skutku.     

Medal „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” jest najwyższym izraelskim odznaczeniem cywilnym nadawanym od 1963 r. przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie. Otrzymują go osoby, które podczas II w. św. z narażeniem życia niosły pomoc Żydom. Polacy, którzy bezinteresownie ratowali Żydów, wykazywali się niezwykłą odwagą i ogromną przyzwoitością.
 

SYNDROM WOJNY ZABORCZEJ

Po rozpętaniu w 1939 r. II w. św. przez Niemcy, dzieci zabitych lub pomordowanych   żołnierzy oraz cywilnych rodzin polskich i żydowskich przeżywały wojenny szok. Trwała trauma dzieci Holocaustu i syndrom dziecka tułaczego. Wojenna krzywda dziecka – dziecka polskiego i żydowskiego – obciąża bagaż „niepamięci” Niemców, którzy spowodowali wojnę.  Dlatego pamięć o dzieciach wojny powinna mieć wymowę ostrzegawczą przed nową hańbą narodów.

Obraz wojny to: bitwy, zbrodnie, zniewolenie, grabieże, klęski i gwałty, czego efektem jest głód, choroby, bezdomność, nędza, kalectwo, sieroctwo, etc. Osamotnione dzieci i młodzież, z braku oparcia w rodzinie, przeżywały horror. Powstawały w nich zaburzenia psychiczne i fizyczne, czego podstawą była: agresja, demoralizacja, brak norm społecznych i rodzinnych.

W latach wojny dzieci oraz młodzież polska i żydowska ulegała niemieckiej eksterminacji na wskutek czego jedne ginęły w wirze wojny, a inne zostały wywiezione do Niemiec w celach germanizacji.   Żyją w Niemczech do dziś, nie mając świadomości, że są – Polakami.

Po wojnie co szóste dziecko w kołysce, co czwarte jako przedszkolne i co trzecie w wieku szkolnym było bez ojca albo bez matki, a często nie miały obojgu rodziców i nikogo z rodziny. Dziecięce ofiary faszyzmu i komunizmu wołają o pomstę do nieba, choć bezkarni przestępcy byli wolni jak ptaki, a teraz tajemnie lub jawnie angażują się w otchłań ciemnych dramatów.     

Nie jest wiadomo w jakich okolicznościach czterolatek o zdrobniałym imieniu Benek, jako dziecko Szczuczyńskich Żydów, dostał się do sierocińca. Benka i innych przygarnął ksiądz katolicki prawdopodobnie pochodzący z Grajewa, o czym informował Michał Maziarz. Przypuszczam, że proboszczem w Szczuczynie był ks. Jan Załuska. Ksiądz prosił rodziny polskie, żeby ratowały żydowskie dzieci przebywające pod jego opieką w sierocińcu. Benek, który tam przebywał mógł być nazywany imieniem zarówno żydowskim jak i polskim Beniamin, albo Benedykt lub Benon.  Zdrobniale mógł być wołany Benio, Benuś, Benek. Sierota mógł mieć nazwisko Katz (Kac). Domniemam, że los nie sprawił figla, że Benek jest z tej rodziny, co Katz, p.o. ministra spraw zagranicznych Izraela, który w lutym 2019 r. miał nieludzką odwagę obrazić Polaków w ich kraju.       

Mimo wszystko, bardzo interesuje mnie los dziecka zagrożonego śmiercią z rąk ówczesnych katów.   

Czy Benek dostał się do sierocińca, bo zabito mu rodzinę? W jakiej sytuacji, dlaczego, gdzie, kto?    

Szczuczyn w 1939 roku posiadał 5700 mieszkańców w tym połowę stanowili Żydzi.   

Niemcy, po miejscowej walce obronnej, po drugim ataku po raz pierwszy zajęli Szczuczyn w nocy z 6 na 7 września 1939 roku.  Wycofując się z opóźnieniem 21.09.1939 r. spalili synagogę przy ul. Grunwaldzkiej 1 i trzy inne domy modlitw. Dopiero po sześciu dniach „bezkrólewia” 27.09. 1939 r. Szczuczyn opanowały wojska radzieckie, na których czołgach informatorami byli przedstawiciele szczuczyńskich żydowskich braci. Po raz drugi Niemcy zajęli Szczuczyn 24 czerwca 1941 roku, ale pierwszy, demonstracyjny pogrom znienawidzonych Żydów przeprowadzili już trzeciego dnia w środku nocy 27 czerwca. Ten metodyczny przykład był też mobilizacją mętów polskich do pokazania Żydom, że oni mieszkają w Polsce z litości i nie powinni się tu rządzić.              

Niemieccy agresorzy 22 czerwca 1941 r. palili Szczuczyn. W łunach pożaru Niemcy sprawnie utworzyli getto w rejonie ul. Krzywej z jego żydowskim kierownictwem pod nr 1.  Zamknięto w nim część Żydów, skąd eskortowali ich na śmierć na kirkucie. Z getta brano Żydów do pracy w sadzie we wsi Andrychy i w polu wsi Bzury i Szczuczyn. Getto zlikwidowano 2.11.1942roku. Pozostałych przy życiu Żydów Niemcy wywieźli z getta do przejściowego obozu przed wsią Bogusze (koło Grajewa), a stamtąd do Auschwitz i Treblinki. Jeżeli te nieludzkie morderstwa przeżyło dziesięcioro Żydów, to rodzi się pytanie – w której grupie śmierci byli rodzice Benka i rodzina? W zamordowanych na miejscu, wywiezionych, a może w pozostałych przy życiu dziesięciu(!)?      

Trzeba umieć i chcieć odróżnić prawdę od niepoprawnej – politycznie prawdy.   Stawiam znaki zapytania, bo uważam, że najgorzej jest jak ich się nie stawia. Bez obiektywnych pytań i odpowiedzi nie poznamy prawdy. Mija 80 lat od wprowadzenia niemieckiej zagłady, a my wciąż się szukamy. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, ale nie powinniśmy ulegać nienawiści i obłudzie, a za   własną martyrologią nie powinniśmy wzmacniać pogardy dla innych. Wierzę, że motywacją we wskazaniu śladów poszukiwanej rodziny nie będzie implikowany „rzekomy antysemityzm”, ani że Żydzi sami sobie ten los zgotowali, tylko odwieczna szlachetność i honor Narodu polskiego.
 

PRZYCZYNY UTRATY RODZINY

W historii Szczuczyna był okres, kiedy Żydzi stanowili aż 80 % mieszkańców, a wszystko co wartościowe należało do nich. Od wieków istniała tu liczna, prężna i zamożna wspólnota gminy żydowskiej. W 1921 roku w tym mieście było 2506 Żydów, co stanowiło 56 % ogólnej liczby ludności. A w dniach wybuchu II w. św. Szczuczyn zamieszkiwało około 3 000 Żydów, z czego duża ilość przed najazdem Niemców uciekła na Wschód, aby powrócić tu z Rosjanami.          

Podczas II w. św. przy maniactwie Hitlera (o prawdopodobnych lub nie korzeniach żydowskich) Szczuczyn przemiennie znajdował się, to pod okupacją niemiecką, to sowiecką i ponownie (1941) niemiecką. Był gwałcony, okradany, palony – hańbiony.  W kałużach ludzkiej krwi bezkarnie kąpali się i malowali ręce zbrodniarze. Na czyich dłoniach zaschła krew rodziców Benka?

– W 1941 roku przy ul. Senatorskiej w Szczuczynie zamordowano 12 Żydówek wynajętych z getta do rzekomej pracy w ogrodach.       

– Do budynku majątku w Bzurach odległego ponad cztery km od Szczuczyna (po wojnie była w nim Szkoła Podstawowa), w sierpniu 1941 roku przywieziono do pracy z getta w Szczuczynie 20 Żydówek w wieku 15 do 30 lat. Żadna z nich do getta nie powróciła. Czy pośród nich mogła być matka lub siostra osieroconego Benka?            

– Podczas krwawej nocy w czerwcu 1941 roku w czterech miejscach w Szczuczynie zginęło około 400 Żydów. Oto Niemcy, pod dyktando rzeźnika Hitlera, wypuścili dzicz na żer prowadząc do swawoli narodów wrogich z konsekwencją – „końca świata”. Złoto gromadzili Niemcy (sic!).  

– Przekupieni przez Żydów żołnierze Wehrmachtu, przerwali na chwilę „ciężką” pracę, do której nie potrzebowali sumienia. Ale już od 14 do 28 lipca przymusowa policja zorganizowana przez Niemców, na rozkaz oficera SS, zamordowała sto osób. Było to potwierdzenie kto tu rozkazywał, a kto wykonywał polecenia szybciej, nim jego własna śmierć dopadnie.      

Łatwo się dopatrzyć, że po Żydach pozostała jedynie nie pielęgnowana przez nich, płyta lastrykowa z samowolnie podmienianą inskrypcją w miejscu ich dawnego cmentarza.  

Czy w tym chaosie, w koszmarze rozliczeń i grozy mogli być rodzice małego Benka?        

 

ŚLADY LUDZI SPRAWIEDLIWYCH         

 

Szczęśliwy czterolatek w roku 1942 został odebrany od księdza przez Franciszka i Reginę Blaszko – z ojca Klimaszewska. Zapewne Benek zapamiętał czas podróży, którą przekazał potem synowi Amosowi, że ze Szczuczyna do Wólki Małej trwała ona pięć godzin. W aktualnym woj. podlaskim są dwie wsie o nazwie Wólka Mała. Jedna w powiecie wysokomazowieckim, druga w powiecie grajewskim, w gminie Rajgród. I o tę wieś najbardziej mi chodzi, bo odpowiada w przybliżeniu czas podanej podróży. Pokonanie drogi do podobnej wsi w gminie Wysokie Mazowieckie, potrzebny jest dwukrotnie dłuższy czas.    

Państwo Blaszkowie ryzykowali nie tylko swoje życie, ale całej swojej rodziny albo wsi. I tu jawi się bezcenne, a z niechęcią tolerowane miłosierdzie Polskiego Narodu. Przerasta ono nieporównywalnie wysoko, ponad jednostkowe zło bandyckich chłystków polskich. Wszystkie działania należy chcieć zauważyć i nie szukać zatuszowywania morderstw, dokonywanych przez policję żydowską swoich braci i sióstr.      

Franciszek i Regina Blaszko posiadali w tym czasie własnego, ośmioletniego syna Tadeusza.  Zachowana metryka urodzenia i chrztu Benka potwierdza, że czteroletnie żydowskie dziecko w styczniu 1942 roku zostało ochrzczone. Dokument zawiera nieczytelny podpis księdza. Można przypuszczać, że jest to podpis katolickiego księdza, przechowującego Benka do 1942 roku.  Jednak brak mi jednoznacznej odpowiedzi, w jakim mieście i w jakim kościele Benek otrzymał imię Remigiusz, dlatego w kolejności wskazuję: Szczuczyn, Grajewo i Rajgród. Od tego czasu Benek Katz nosił z dumą i prawnie pełną nazwę polską – Remigiusz Blaszko.

Remigiusz, jako syn przybranych rodziców, przetrwał z nimi do końca wojny. Po zakończeniu działań wojennych rodzina Blaszko z Wólki Małej przeniosła się na Ziemie Odzyskane i zamieszkali w Świdnicy. W międzyczasie Benek Katz vel Remigiusz Blaszko przeniósł się do Izraela. Zatem Państwo Blaszkowie nie mieli zamiaru czteroletniego Benka polonizować, tylko uratować. Żył bezpiecznie i był świadomy, że jest Żydem. Potwierdzeniem wyjazdu Benka do Izraela jest list jego przybranych rodziców, pisany do 15-letniego Benka, wysłany 1 lutego 1953 roku z Polski do Izraela. A więc – Bóg mu dopomógł!  

Oto treść fragmentu listu w oryginalnej pisowni: „Syneczku pamiętaj o wszystkiem a bóg ci dopomoże. Caluje ciebie tatuś mamusia i tadek brat twój” (sic!). Koperta zawiera adres: „Świdnica plac Drzymały 8 m. 14.” Dalej w liście wymienione jest nazwisko Staszka Matysiewicza. Brat (Tadeusz) informuje Benka, że „Staszek się ożenił, ale nie był na jego weselu”.

Kim dla rodziny jest Staszek: synem, sąsiadem, kolegą przybranych braci Tadeusza i Benka? Kim?   

Red. A. Dobkiewicz wskazuje na dalszy problem, że budynek w Świdnicy o takim numerze już nie istnieje, a najstarsi mieszkańcy nie pamiętają rodziny o nazwisku Blaszko.   

Przybrani bracia musieli zżyć się jak bracia rodzeni, bowiem utrzymywali ze sobą kontakt, przesyłali listy i zdjęcia podobno aż do 1969 roku. W rodzinnych dokumentach Katzów znaleziono dwa zdjęcia, na których prawdopodobnie jest Tadeusz – polski brat Benka vel Remigiusza. Tadkowi w roku 1957 urodziła się córka Wanda, a w roku 1966 druga córka o nieznanym imieniu. W roku poszukiwania 2019, dziewczynki o nazwisku Blaszko miałyby odpowiednio 62 i 53 lata.         

Czy w kraju, w którym stymulacja obcej wrogości winna zanikać, można po 77 latach odnaleźć uczciwych ludzi, którym chce ktoś podziękować za narażanie własnego życia dla dziecka z innej kultury? Trudno w to uwierzyć, bo od pewnego czasu coraz śmielej tworzy się w Polsce nowe lobby żydowskie. Wywierany wpływ na organy władzy podstępnymi środkami, staje się jasny od co najmniej dziesięciu lat. Subtelna strategia realizuje plan tworzenia w Polsce Nowego Izraela. Patrząc na kompleks spraw, które niosą rzekome zagrożenia, można stwierdzić, że tworzenie Nowej Palestyny w Europie przybiera na sile. Zatem czy koszmar wojny nie spowodował dla niektórych rozjaśnienia umysłów, tylko – czarną dziurę? Żadnej opinii nie można opierać na jednostkach, żeby mimowolnie nie oczernić Narodu! Świat nie ma orbity żydowskiej, według której ma się on obracać.  Dlatego proszę o świadomą pomoc.

Proszę wszystkich, którzy cokolwiek wiedzą na opisany temat, o przekazanie wszelkich śladów polskiej rodziny, która poświęciła życie dla ratowania życia żydowskiego dziecka. W imieniu Benka vel Remigiusza proszę ludzi ze Szczuczyna, Wólki Małej, Biebrzy i innych miejscowości oraz księży w Szczuczynie, Grajewie i Rajgrodzie o przeanalizowanie notatek, przejrzenie archiwów, ksiąg i przekazów słownych.

Wszelkie wiadomości proszę przesłać do autora za pośrednictwem Portalu e-Grajewo.pl     

 

                           Tekst, skany i retusz zdjęć: Stanisław Orłowski    

 

Dobrze że człowiek dba i pamięta o swoim pochodzeniu.
Napisał: Dżumandżi dodano: 2019-03-16 21:35:52

Tak, to bardzo dobrze a nawet wspaniale, że Żyd chce podziękować za szlachetny gest uratowania mu ojca. Dzięki temu, że ojciec został uratowany, to on jest na tym świecie. No i przede wszystkim pięknie jest, że polskie media internetowe i redaktorzy opisują tak dokładnie odległe wydarzenia. Kłaniam się dla autora. /
Napisał: Micheasz dodano: 2019-03-17 15:50:39

a mnie interesuje dlaczego to ojciec nie szukał tej rodziny
Napisał: poitr dodano: 2019-03-18 06:22:22

Pochodze z tej miejscowosci Wolka Mala. Znalem te historie z opowiadan rodzicow sasiadow ,a takze znalem Franciszka i Regine Blaszkow .Przyjezdzali po wojnie ze Swidnicy do wsi Wolka Mala na urlop.Mieli oni swego syna i przgarneli dziecko zydowskie .Ochszczony zostal w kosciele w Rydzewie.Powojnie jak go zabierali Zydzi nie chcial isc bardzo plakal. Staszek Matysiewicz to byl sasiad juz nie zyje.Nie ma juz sladu po gospodarstwie Panstwa Blaszkow.Jeszcze kilkanascielat temu zyli swiadkowie tego wydazenia z powazaniema antoni
Napisał: Antoni dodano: 2019-03-21 15:43:40

Szanowny Panie Antoni, jestem Panu bardzo wdzięczny za cenne informacje. Proszę o numer telefonu i nazwisko, które może Pan śmiało przekazać e-mailem na adres: biuro@e-grajewo.pl Dziękuję również za informacje od Pani Alicji. Będę chciał z Państwem (i z innymi) skontaktować się osobiście w celu zebrania szczegółów. Pozdrawiam bardzo serdecznie, życzę dużo zdrowia, radości i szacunku.
Napisał: Autor dodano: 2019-03-22 13:57:22

Witam obecnie mieszkam w Nowym Yorku Moj mail antekrrydzewski@/ Pozdrawiam
Napisał: Antoni dodano: 2019-03-24 20:55:57

Dzień dobry Rodzina się odnalazła:) Właśnie przygotowuję o tym materiał
Napisał: Agnieszka Dobkiewicz dodano: 2019-03-28 16:40:50

Dodaj komentarz

Treść:


Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy możliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.