Wiadomości

Hierarchie wartości

     Jak powszechnie wiadomo, od wieków Polska nasza, (a więc i Grajewo też) była przedmurzem chrześcijaństwa, czego można dowiedzieć się nie tylko z kazania księdza proboszcza, lecz również z niejednej lektury beletrystycznej, że o twórczości Henryka Sienkiewicza jedynie tu wspomnę…

     Polak jest religijny, przynajmniej we własnym mniemaniu, choć nieraz katoliccy publicyści alarmują, że ta religijność bywa płytka i na pokaz. Faktem jest, że kochamy tradycję, np. święta Bożego Narodzenia trudno sobie wyobrazić bez choinki i Mikołajowych prezentów, natomiast nie zawsze i nie wszystkim starcza czasu, by w okresie świąt odwiedzić kościół.

     Nie jest jednakże moją rolą ani ambicją zaganiać ludzi do kościoła w dni świąteczne, zwłaszcza że i sam nie jestem tu tak na 100% w porządku… Pragnąłbym tylko zasygnalizować pewne fakty w zachowaniu religijnym naszych młodych grajewian. Nie ukrywam, że te fakty trochę mnie niepokoją, a wydaje mi się, że powinny zaniepokoić także rodziców i wszystkich tych, którzy są odpowiedzialni za wychowanie, także te religijne.

     Władze oświatowe dbają o wychowanie religijne dzieci i młodzieży w sposób chyba bardzo żarliwy. Przyjrzyjmy się faktom: W klasie szóstej szkoły podstawowej uczeń ma 2 lekcje religii w tygodniu. Żeby się całkowicie nie oderwał od świata materialnego i wirtualnego, musi też uczestniczyć w dwóch lekcjach informatyki. Kiedy kończy podstawówkę, jest już najwyraźniej tytanem informatycznym, bo w pierwszej klasie gimnazjalnej informatyki nie ma zupełnie, ale 2 lekcje religii w tygodniu wciąż pozostają. Najwidoczniej światopogląd religijny należy nadal kształtować. W szkole średniej ciągle obowiązują ucznia 2 lekcje religii, ale w klasie drugiej pojawia się jedna godzina informatyki. Może dorastający człowiek utracił informatyczną wiedzę z niższych klas i należy ją ponownie przybliżyć?

     Mam sąsiadów, a sąsiedzi mają dzieci, które bardzo chętnie rozmawiają ze mną albo z moją żoną. Jakieś 3 miesiące temu miałem okazję dowiedzieć się od pewnej dziewczynki z czwartej klasy, że nie lubi pani od religii, bo ta ciągle wypytuje, dlaczego ktoś nie był na mszy i żąda drobiazgowych informacji na temat różnych historii biblijnych.
     Zapytacie Państwo: I co z tego? Odpowiadam – póki co takimi dziecięcymi uwagami wcale się nie martwię. Najwidoczniej pani katechetka dba o formację religijną podległych sobie małoletnich duszyczek i jeśli już musiałbym zająć jakieś stanowisko wobec zarzutów mojej małej sąsiadeczki, to raczej wolę pochwalić panią od religii.

     Niepokoi mnie jednak całkiem inna sprawa. Jak wiadomo w Kościele Katolickim jest sakrament, który nazywa się bierzmowanie. Ten sakrament ma być aktem dopełnienia chrztu i umocnienia wiary. Dlaczego zatem dzieje się tak, że od „zaliczenia” tego sakramentu rozpoczyna się dla wielu młodych ludzi odwrót od Kościoła i religijności? Bo że tak jest, pewnie wielu Czytelników miało okazję się przekonać. Część młodzieży wyraźnie wyznacza sobie cezurę: zaliczę bierzmowanie i nie pójdę więcej do kościoła. Dlaczego?
Czy dlatego, że istotnie bierzmowanie trzeba zaliczać niczym jakiś egzamin czy seminarium na wyższej uczelni? Miałem okazję parokrotnie obserwować młodych, którzy podczas mszy stali przed kościołem, używając łaciny, ale nie tej kościelnej… Po skończonej mszy szybciutko wparowali do kościoła, bo trzeba było zdobyć w indeksie podpis potwierdzający obecność na mszy, bo inaczej z bierzmowania będą nici.

     Wiem, że młodzież jest buntownicza. Jeśli tak jest, może trzeba trochę zmienić metody katechizacji? Jak to zrobić? Nie wiem. W każdym razie, o ile się nic nie zmieni, kościoły będą nam powoli pustoszały. Co nie jest wcale perspektywą radosną, zwłaszcza że ludność Grajewa się kurczy i starzeje. A przecież na wiernych czeka budująca się świątynia przy ulicy Piłsudskiego…


zatroskany grajewianin

 

Komentarze (0)

Dodaj zdjęcie do komentarza (JPG, max 6MB):
Informacja dla komentujących
Redakcja portalu nie ponosi odpowiedzialności za treści publikowane w komentarzach. Zastrzegamy mozliwość opóźnienia publikacji komentarza lub jego całkowitego usunięcia.